Życie nie musi być szare i smutne - wystarczy mieć pasje! Moje to: rękodzieło, ogród, podróże. Nie znam pojęcia nuda, moje ręce są ciągle zajęte ... jeśli coś Ci się podoba, napisz do mnie: anian1212@gmail.com
O autorze
niedziela, 28 sierpnia 2011
Chwalę się... cd

Dziś o tej części prezentu, którą każda kobieta lubi mieć. Wiem, że Asia też kocha biżuterię, więc dostała...

Broszkę z filcu

Bransoletkę

Kolczyki

Drugi komplecik w trochę innym stylu (specjalnie zaprezentowany na Asinej serwetusi - piękna, prawda?)

Przy okazji pokażę jeszcze podobny komplecik zrobiony wcześniej dla mojej siostruni - Marylki:)

Cieszę się, że wyrobiłam się na czas i wszystkie prezentusie spodobały się. Na pewno to nie będą ostatnie zrobione dla Asiulki:)

sobota, 27 sierpnia 2011
Chwalę się ...

Do mojej Asieńki doszła już Kuferkowa wymianka, podobno się spodobała http://http://marasiowaostoja.blogspot.com/2011/08/dzien-peen-wrazen.html więc mogę zacząć się chwalić hehe... Muszę powiedzieć, że Asia to wspaniała dziewczyna, dostałam od niej mnóstwo zrobionych przez nią cudeniek, szczególnie dekupażowych, ale nie tylko, bo jest ona wszechstronnie utalentowana, więc chciałam zrobić coś pięknego, niespotykanego, najładniejszego i... przypomniała mi się czytanka, chyba z trzeciej klasy, jak to dzieci podzielone na grupy miały coś przygotować... w czasie, gdy inni realizowali swoje pomysły , zastęp bodajże Wojtka(mogę się mylić) wyśmiewał się z tego co robili inni i cały czas myślał nad czymś najpiękniejszym, najładniejszym, nietypowym....tak było ze mną! Na szczęście w końcu wymianka jednak została ukończona, wysłana i mile przyjęta.

Nie powiem, że mi wszystko wyszło tak jakbym chciała, jednak kilka rzeczy robiłam po raz pierwszy, więc mam nadzieję że Asia potraktowała je tak, jak mama traktuje pierwsze nieudolne rysunki swojego dziecka:)

Moje prezentusie obejmowały różne techniki...

dziś jednak skupię się na hafcie krzyżykowym... Na szczęście znam gust mojej Podlasianki... Wiem, że najbardziej kocha jednokolorowe, wiejskie klimaty, dlatego powstał młyn... Wyhaftowanie poszło szybko, ale oprawa... to dla mnie nie lada wyzwanie. Na szczęście, akurat jak na zawołanie trafiłam na blog Atelier Penelopy i jej wspaniały kurs oprawy obrazów http://http://penelopia.blogspot.com/search/label/Kursy

Dziękuję Penelopo:)

Oczywiście nie wyszło na medal, ale mam nadzieję, że nie będzie straszyć u Asi na ścianie hihi... Zresztą oceńcie sami...

 

Największą jednak miłością Asieńki - oczywiście po rodzinie i zwierzaczkach, są ANIOŁY... nie mogło się więc obyć bez anielskiego co nie co... powstało serducho, oczywiście też moje pierwsze...

Na koniec pierwszej części chwalipięctwa pokażę jeszcze karteczkę, oczywiście również własnoręcznie wykonaną...

cd nastąpi...

piątek, 26 sierpnia 2011
Na upały... ognisty szaliczek!!!

Uff, jak gorąco!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jedyne wyjście to leżeć w wannie...

Ja jednak kobieta przekorna... wydziergałam ognisty szaliczek hihi. Przecież musiałam wypróbować nowe druty i wełenkę:)

Wierzcie mi - to cudeńko!!! Mięciuśki, miluśki....chyba się nie doczekam kiedy będę go mogła założyć!

Trochę danych:

Szerokość 12cm, długość 160cm, ale się uciąga.

Wełna Rita - producent Himlaya, 78% poliamid, 22% inne dodatki

50g (77metry) - ja na szaliczek wykorzystałam 100g

Druty 5

Ścieg francuski

Tagi: szal
18:50, nawanna , Druty
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 sierpnia 2011
W oczekiwaniu na...chwalę się zakupami

Biorę udział w wakacyjnej wymiance na http://http://kuferek.org/

Dziś wysłałam moje wypocinki... Raczej nie są to klimaty wakacyjne, ale wiem co mojej wylosowance w duszy gra... teraz obgryzając paznokcie czekam na wyrok hehe...

Wiadomo, jak człowiek nerwowy to je...no to przygotowałam sobie przegryzkę i czekam... Częstujcie się:)

A może wolicie coś prosto z krzaczka...

 

Niestety ostatnio z konieczności odłożyłam druty i szydełko... okazało się że mam błękitną krew hihi ...mam uczulenie na każdy metal, oprócz złota, no i może platyny, ale jej nie sprawdzałam. Jednak bez robótek nie przeżyłabym, więc szybciutko zamówiłam w jednym z moich ulubionych sklepów internetowych http://http://www.fastryga.pl/ plastikowe i bambusowe druty i szydełka - dziś otrzymałam i zaraz będę coś dziergała ...

Kupiłam też włóczkę Peonię i czółenko do frywolitek... Chyba oszalałam, ale mam zamiar nauczyć się frywolitki...zobaczymy co mi z tego wyjdzie.

Wcześniej, też w tym samym sklepie, kupiłam z wyprzedaży taką cudowną, milusią włóczkę...

Powstaną z niej dwa wąskie szaliczki...

Dokupiłam też wełnę do filcowania...

Mam co robić... szkoda tylko, że urlop już się kończy.

Tagi: zakupy
18:20, nawanna , Inne
Link Komentarze (4) »
środa, 24 sierpnia 2011
Podkladki

Niedawno kupiłam sobie nową ławę i z tej radości machnęłam kilka podkładek...

Mam zamiar zrobić jeszcze w takim stylu bieżnik... 

Na kawę już za późno, dlatego zapraszam na zieloną herbatkę:)

wtorek, 23 sierpnia 2011
Wieści z ogrodu...

Dziś jestem tak padnięta, że pokażę tylko parę fotek z ogrodu...

Mieczyki już przekwitają...

 

Liliowce

 

Miałam jeszcze pomarańczowe kanny, ale w tym roku gdzieś zginęły...

 

Wiciokrzewy powtarzają kwitnienie...

Już od kilku lat sieję tylko fioletową fasolę  szparagową - jest bardzo smaczna.

Tagi: ogród
21:43, nawanna , Ogród
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 sierpnia 2011
Suszenie roślin

Gdy jest piękna, słoneczna pogoda wyruszam na roślinne łowy... Moim terenem łowieckim jest nie tylko przydomowy ogród... - na zdjęciu pięknie wybarwiająca się trawa Red Baron...

ale również warzywnik, jezioro, las  czy nadrzeczna łąka...

Potem rozkładam swoje zdobycze i w zależności od tego do czego mają być wykorzystane w różny sposób suszę...

Ważne jest, by pamiętać o podstawowej zasadzie - jeżeli chcemy zachować barwę kwiatów, czy traw należy je suszyć w ciemności, dlatego nawłoć, niektóre  trawy i inne rośliny powiązałam w mniejsze pęczki i zawiesiłam na ciemnym strychu...

Pęczek żubrówki, ze względu na zapach, powiesiłam w miejscu często uczęszczanym...

Płatki kwiatów i mniejsze rośliny umieściłam między gazetami i obciążyłam książkami...

Metodą, którą często wykorzystuję i uważam, że jest najlepsza dla zachowania barwy, a przede wszystkim najszybsza, jest prasowanie roślin... Układam płatki, listki, czy co tam mi potrzeba, między białymi, papierowymi serwetkami i prasuję... efekt prawie natychmiastowy.

 

Będąc na "łowach" zbieram też ciekawe strączki i nasiona... tu akurat przyniosłam parę strączków  Karagany syberyjskiej i nasiona jednorocznej trawy - Łzawicy, zwanej też Łzami Hioba - z dojrzałych nasion można robić różańce, korale, lub wykorzystywać do suchych kompozycji...

Innego traktowania wymagają rozchodniki i hortensje. Moja hortensja niestety w tym roku popisała się tylko jednym kwiatostanem... wszystko przez majowe przymrozki!

Te rośliny wkładam do wazonu z ok. 5-cio centymetrową warstwą wody - będą stopniowo zasychały...

Zaletą tego typu suszenia jest to, że cały czas można delektować się ich pięknem...

Na koniec pokażę parę wcześniej zrobionych, baaaardzo minimalistycznych wianków, ale takie też mi się podobają :)

Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i życzę słonecznej niedzieli:)

 

sobota, 20 sierpnia 2011
Następna odsłona Irysa

Dyscyplina czasowa przyniosła oczekiwane efekty - Irysa przybywa...

Jako przerywnik wyszyłam parę innych hafcików, dla jednego znalazłam już zastosowanie, dla drugiego, a właściwie powstaje jeszcze trzeci, też na pewno znajdę.

 

piątek, 19 sierpnia 2011
Nareszcie...

Mam w końcu połączenie ze światem!!! Naprawili mi kompa!!! ...Niestety dziś burza za burzą i co  go włączę to zaraz muszę wyłączyć - teraz też spieszę się bo niebo zaczyna mruczeć...

Dziś szybciutko pochwalę się jedną z robótek, a właściwie dwiema, jakie zrobiłam w minionym tygodniu...

Po pierwsze, zachwyciłam się kiedyś szaliczkiem jaki pokazywała Aurelia http://http://myszkaszara.blox.pl/tagi_b/3647/szalik.html

no i oczywiście zaraz złapałam za szydełko... Nie jest on co prawda tak piekny jak Aurelii, ale i tak się cieszę... niestety niezbyt długo, bo już niestety nie mój ci on - zabrała  go córa... Spodobał sie też sąsiadce, a że dziewczyna jest w ciąży to nijak nie mogłam odmówić...rozumiecie, prawda?

Robienie zdjęć w dalszym ciągu nie jest moja mocną stroną, więc już z góry przepraszam za ich jakość:)

 Po drugie - dawno już miałam ochotę dziergnąć sobie jakieś mitenki - wpadł mi w oko opis wykonania na blogu Evy http://http://evaceg.blogspot.com/2008/01/mitenki-opis-wykonania.html 

Oczywiście nigdy nie trzymam się dokładnie opisu, zawsze coś dołożę, zmienię, ale mitenki wyszły... Niestety, ta sama bajka - nie pomogło nawet pomalowanie paznokci pod kolor ...... już powiększyły garderobę córci...

Włóczka Peonia - 100% akrylu

Szydełko 3,25

Na szaliczek i mitenki wykorzystałam niecałe 100g, zostało chyba na jeszcze jedne mitenki.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Złośliwość rzeczy martwych

Niestety mam awarię komputera, nie wiem czy i kiedy zostanie naprawiony, dlatego przepraszam, że tu taka cisza...

Dziękuję za miłe komentarze i mam nadzieję że nie zapomnicie o mnie. Buziaczki dla Wszystkich Odwiedzających:)

16:36, nawanna
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2