Życie nie musi być szare i smutne - wystarczy mieć pasje! Moje to: rękodzieło, ogród, podróże. Nie znam pojęcia nuda, moje ręce są ciągle zajęte ... jeśli coś Ci się podoba, napisz do mnie: anian1212@gmail.com
O autorze
niedziela, 25 września 2011
Na grzyby

Trudno, już nie mogłam usiedzieć w domu... Rozum podpowiadał, że to bez sensu - u mnie już od, nie pamiętam jakiego czasu, nie było porządnego deszczu, więc jakim cudem mogły by rosnąć grzyby? Niestety, ja jestem niedowiarek i musiałam przekonać się sama...

Korzystając więc z pięknej pogody wybrałam się do lasu... Jeśli nawet nic nie znajdę, przynajmniej dotlenię organizm.

Na początek trafił mi się taki... oczywiście nie dla mnie, ale wygląda na to, że i trujące mają swoich amatorów...

Potem, mimo rzeczywiście strasznie suchej ściółki, znalazłam parę maślaczków...o dziwo były zdrowe, nie dobrał się jeszcze do nich żaden robaczek...

Pozbierałam jeszcze trochę szyszek z myślą o świątecznych dekoracjach i już miałam wracać do domu, kiedy na drodze stanęło mi takie cudo! Może na zdjęciu na to nie wygląda, ale to na prawdę olbrzym! Od razu mi się buziol do niego uśmiechnął...z bijącym sercem, czy czasem nie jest robaczywy, wycięłam go i ...zdrowy!!! Jednym słowem - wyprawa zakończyła się sukcesem...

16:20, nawanna , Inne
Link Komentarze (4) »
sobota, 24 września 2011
Milusie różowe coś...

Ostatnio mam trochę mniej czasu na robótki... Piękna pogoda sprawia, że kiedy tylko mogę wyruszam do ogrodu.

Nie pasuje do jesiennych widoczków, ale faktycznie teraz mi zakwitła...

Niestety niezbyt często mogę siedzieć w ogrodzie, bo w dalszym ciągu jestem zagrzebana w papierach...już ich nie trawię...wrrrr

Z robótek zrobiłam drugi szaliczek, również ze śliwkowej Peonii, ale tym razem podwójną nitką... niestety mam tylko zdjęcia z deski do prasowania - szaliczek już jest u właścicielki

Fajnie się robi ten wzorek, więc na pewno popełnię jeszcze niejeden taki.

A teraz tytułowe milusie różowe coś... nie powiem co to będzie, ani nie wiem kiedy skończę, ponieważ już wiem że braknie mi włóczki. Na szczęście znalazłam, zamówiłam, więc jest szansa na ukończenie.

Wierzcie mi jednak, że włóczka jest taka milusia, że chciałoby się ją ciągle tulić. Długo się zastanawiałam co z niej zrobić...córcia chciała podusię, ja wymyśliłam coś innego, ale teraz domówiłam tyle motków, że wystarczy na dokończenie cosia i podusię....

niedziela, 18 września 2011
Czerwono-czarne...

... a może czarno-czerwone? Zrobiłam dziś parę filcowanych broszek...

Filc w połączeniu z organzą

 

 filc

 

 

czwartek, 15 września 2011
Narzutka

Kilka dni temu skończyłam swoją pierwszą narzutkę. Wzór spotykałam w różnych miejscach w Internecie, więc nawet nie wiem komu przypisać autorstwo.

Wczoraj do ozdoby wyszydełkowałam kwiatek

Do kompletu dorobiłam mitenki...

Jak już złapałam za szydełko, to zrobiłam jeszcze jedne mitenki dla córci... Poranki już chłodne, więc łapki jej marzły na kierownicy.

wtorek, 13 września 2011
Filcowanki

Bardzo się cieszę, bo irys dotarł do właścicielki i już wiem, że bardzo się podobał, a Basia zna się na rzeczy, bo sama kiedyś haftowała. Basiu - niech cieszy oczęta Twojej córci:)

Z tej radości pokażę trochę moich filcowanek...

Pas, wisior (zależy jak kto chce nosić), oczywiście w moim ulubionym kolorze...

Parę komplecików, korale+ kolczyki...

I same korale...

 

piątek, 09 września 2011
Irys czerwony

Nareszcie!!! Oj, męczyłam się z nim całe wakacje... i oto finał. Jeszcze tylko wypiorę i w poniedziałek poleci do właścicielki. Mam nadzieję, że jej się spodoba.

Wielkość 32x28cm

Mulina - Ariadna, 11 kolorów

środa, 07 września 2011
Małe co nieco

Remonty remontami, ale rączki swędzą hehe... Co prawda mam kilka rozpoczętych prac, ale chciało mi się zrobić coś małego, tak by od razu widoczny był efekt...no i wydziergałam taki komplecik... Od razu poprawił mi się humorek!

poniedziałek, 05 września 2011
Remont...

W wakacje nie wyrobiłam się z remontami...tzn. ja bym się wyrobiła, tylko majster nie ... hehe, dlatego w piątek, po przyjściu z pracy zastałam taki widoczek, a właściwie jeszcze gorszy, bo wszędzie było mnóstwo gruzu!!!

To tylko jedna część pola walki, ale zdecydowanie najgorsza!!!

 

By nie widzieć tego bałaganu i nie marudzić majstrom zamknęłam się w kuchni i robiłam leczo...

Mimo natłoku spraw(remont, w pracy mnóstwo papierzysk!) trzymam się dzielnie postanowienia... i jak widać irysa przybywa.

Na koniec parę fotek  ogrodu...