Życie nie musi być szare i smutne - wystarczy mieć pasje! Moje to: rękodzieło, ogród, podróże. Nie znam pojęcia nuda, moje ręce są ciągle zajęte ... jeśli coś Ci się podoba, napisz do mnie: anian1212@gmail.com
O autorze
niedziela, 12 czerwca 2011
Jak ten czas leci...

Wydaje się, że to było wczoraj... Pamiętam, był piątek, wróciłam z pracy, położyłam się bo było gorąco, no i ok. 17-tej jechałam do szpitala, a o 17.55 urodziłam córkę. Byłam pewna że to córka, więc gdy położna powiedziała "ma pani dziewczynkę" odpowiedziałam ze spokojem - wiem... Położna była zdziwiona, bo to nie były czasy kiedy o płci dziecka  rodzice mogli się dowiedzieć już wcześniej.

Niestety minęło już 19 lat. Chciałoby się tak zdjąć jedynkę, albo przynajmniej odwrócić dziewiątkę, no ale nie ma rady. Częstujcie się więc za zdrowie Andżeli. Smacznego!

02:08, nawanna
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 czerwca 2011
Zwierzaczkowo

Zagrzebana w papierach nie mam czasu na rękodzielniczenie... Nie oznacza to jednak że nic nie robię - oczywiście nie przeżyłabym bez małego odpoczynku przy robótkach. Niestety nie mam na razie co pokazać, wszystko zaczęte, nic nie skończone... Posiłkuję się więc tym co wyszyłam wcześniej.  Pokazywałam już obrazy z pokoju syna, tym razem będzie ...  z pokoju córki.

Moja córa jest miłośniczką zwierząt. Nawet planowała, że jak dorośnie założy schronisko dla zwierząt, bo najbardziej kocha te biedne, skrzywdzone... Zawsze trafiały do nas zwierzątka najbrzydsze, najmniejsze, po wypadkach... Dopiero od kilku lat mamy psiaczka, który był kupiony nie dlatego, że biedny i najmniejszy, tylko ze względu na jego mądre oczka, przekorny charakterek i  czar...

To właśnie nasz kochany, uroczy, cudowny NIKO

NIKO

 

I delfinki wyszyte dla siostrzeńca...

 

poniedziałek, 06 czerwca 2011
Moja pierwsza torebka

Jestem zachwycona robótkami Zdzichy, jeszcze nie potrafię wstawiać linków, ale możecie skopiować i zajrześ, warto http://tojazdzid.blog.onet.pl/

U niej właśnie podpatrzyłam dzierganie i filcowanie torebek. Zachwyciłam się wszystkimi, ale na początek próbowałam zrobić grafitową, tzn. to był pierwowzór, ale ja zrobiłam ciut po swojemu. Zakupiłam 200g wełny Merinos i od razu wzięłam się do dzieła. Wydziergałam ją przez weekend! Nic to, że muszę teraz brać serię zastrzyków, ponieważ mam uczulenie na metal (muszę kupić inne druty!) i obsypało mnie okrutnie, ale mam!!! To nic, że ma wiele wad, ale to moja pierwsza, dlatego najpiękniejsza, cudowna, na pewno będzie ulubiona!

Wyszło mi torbisko o wymiarach 37cmx23, pasek 100cm...

Zdjęcia mimo że przy świetle słonecznym nie bardzo wyszły.

Dziś po pracy wrzuciłam ją do pralki (oczywiście z jeansami), nastawiłam na 60 stopni, no i proszę, oto moja cudowna torebka!!!

Z torebiska wyszła torebusia o wymiarach 28cmx16, pasek 70cm. Wełna się pięknie sfilcowała, nie widać w ogóle oczek. Niestety nie ustrzegłam się błędów - przede wszystkim zrobiłam coś źle z paskiem - chyba za szeroki - brzegi się zrolowały, no i takie zrolowane się sfilcowały, ale co tam - zawsze mogę powiedzieć że takie mi się podobają i takie chciałam hehe.

Dziś się suszy, jutro wszyję podszewkę, wymyślę zapięcie, ozdobię i ...będę mogła pękać z dumy nosząc ją w pracy!

środa, 01 czerwca 2011
Dla koleżanki

Mam teraz bardzo gorący okres w pracy - koniec roku szkolnego, czyli papiery, papiery, papiery i wiele innych rzeczy!!!  Niestety robótki musiały zejść na drugi plan, ale nie zupełnie. W sobotę koleżanka wyjeżdżała na ślub i wesele, poprosiła mnie o czerwone kolczyki. Wiedziałam tylko, że mają być czerwone i długie. Nie wiedziałam jaką ma kreację i jakie dodatki będą jej najbardziej pasowały... Zrobiłam więc cztery pary... Koleżanka też nie mogła się zdecydować i wybrała dwie :)

 

poniedziałek, 23 maja 2011
Z cyklu - wyszyte dawno temu

Dziś pokażę parę wcześniejszych prac wyszytych dla syna...


niedziela, 22 maja 2011
Niedzielne leniuchowanie

Już jakiś czas temu koleżanka zamówiła obraz - Irys czerwony

Nie mogłam się za niego zabrać, przede wszystkim ze względu na czarną kanwę.  Jednak dziś nadszedł ten moment...

Po prostu tortura dla oczu, ale połączyłam przyjemne z pożytecznym. Ponieważ pogoda była w sam raz na opalanie zabrałam koszyczek z różnymi robótkami i przeniosłam się do ogrodu...

Niestety nie potrafię skupić się dłużej na jednej robótce (może to ADHD hehe), dlatego robiłam na zmianę wiele rzeczy... Oprócz wspomnianego obrazu robię szal na drutach dla pewnej wirtualnej koleżanki. Co jakiś czas sięgam też po szydełko - teraz spodobał mi się fikuśny szal, wzór z Sandra extra "Szydełkowe trendy" nr.1 2011.

Oczywiście nigdy nie rozstaję się z dobrą książką. Ostatnio odkryłam Folletta

Niestety niedziela minęła za szybko i jutro trzeba do pracy.

sobota, 21 maja 2011
Efekty burzowej pogody...

Dziś postanowiłam po południu wyjść do ogrodu - oczywiście popracować, bo odpoczywać raczej nie ma kiedy. Niestety, gdy tylko wyszłam zaczęła nadciągać burza. Momentalnie zaczęło padać, ledwo zdążyłam uratować pranie i wietrzącą się pościel.

Skoro nie mogłam wyrywać chwaściorów, to wzięłam się za składanie(z wczoraj ufilcowanych kuleczek) naszyjników.

 

Po burzy wypatrzyłam bociany, przyleciały na podwieczorek. Zastanawiam się tylko czy chodzące bociany oznaczają bliźniaki!!! Oczywiście w moim wieku to chyba raczej już wnuki:)

czwartek, 19 maja 2011
Co powstało z kuleczek...

Wcześniej pokazane kuleczki przeobraziły się (jak Kopciuszek idący na bal) w taką biżuterię...

 

A teraz trochę wiosny...

W ogrodzie rozpoczynają swe królowanie różaneczniki.

Majowe drzewa też pięknie się prezentują.

wtorek, 17 maja 2011
Takie sobie kuleczki...

Zanim zacznę o kuleczkach chcę bardzo gorąco pozdrowić Monikę :) Dzięki Niej moja żółwiowa skorupa zaczyna się rozmiękczać ...

Teraz do rzeczy...

Obecnie moją miłością jest filcowanie. Kiedyś podejrzałam gdzieś  w necie kurs filcowania na mokro i od tej pory kulam, głaszczę, składam... i oto co z tego wychodzi.

I taki jeszcze...pasek?, wisior? - według uznania.


poniedziałek, 16 maja 2011
Z niezaspokojonej ciekawości...

Do tej pory oglądałam różne blogi, a dziś dojrzałam do tego by dołączyć do wielkiej rodziny blogerów. Trochę się boję jak sobie poradzę, ale jak to się mówi "raz kozie smierć", albo jak pisał Fredro - ' niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba".

Mam nadzieję, że czytający tego bloga wybaczą mi ewentualne potknięcia.

Jestem zakręconą rękodzielniczką i ogrodniczką. Zaczynałam przygodę z szydełkiem, drutami i haftem już jako dziecko. Jako ...dziestolatka poświęciłam się haftowi krzyżykowemu. Teraz już mi on nie wystarcza, moja ciekawość jest niezaspokojona... Ciągle chcę się uczyć nowych technik. Wiele już potrafię, ale jeszcze jest mnóstwo przede mną.

Mój dorobek jest już dość duży, oczywiście uwieczniać prace na zdjęciach rozpoczęłam późno, jednak mimo to będę mogła od czasu do czasu pokazać coś z moich staroci.

Na początek dwa wcześniejsze obrazy, z których jestem szczególnie dumna...

 

Na dziś wystarczy, już i tak jestem okropnie zestresowana rozpoczęciem mojej aktywności blogowej.

Pozdrawiam wszystkich odwiedzających:)

1 ... 6 , 7